Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cytaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cytaty. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, października 19, 2009
Wieszcz o innych..
"Poeci śląscy… Wy za młodzi jesteście, żeby pamiętać, oni byli wkurzający przed laty. Kiedyś miałem audycję radiową w radiu, które się nazywało „Mariackie”, później przemieniło się ono w coś tam, i zaprosiłem poetów śląskich. Przyjechało ich z dziesięciu. Już nie pamiętam którzy, ale pewnie i Kuczok był i tak dalej, stwierdzili, że nie mają gdzie spać, no to spali u mnie wszyscy, na podłodze. Jakieś dziewczęta, pewnie też poetki, przyjechały z nimi, słabo ich rozróżniałem. No i był taki zbiorowy program w tym radiu „Mariackim”, gdzie z nimi wszystkimi rozmawiałem, a oni, wyjeżdżając, a była późna jesień, zapytali, gdzie spędzamy Sylwestra. To myśmy powiedzieli gdzie. Przyszedł ten dzień, ubieramy się, to miało być w knajpie, żeby wyjść na tego Sylwestra, a tu ciach, ciach, pojawiają się wszyscy poeci śląscy i mówią, że idą z nami na tę imprezę. Ale my mówimy, że tam wstęp jest płatny. To oni stwierdzają, że nie mają pieniędzy i myśmy im opłacili ten wstęp. A oni tam różnych bydłów narobili. I tak sobie pomyślałem, że taka grupa poetów śląskich, to jednak przerażające. Ale to było w latach 90., później znaleźli sobie zawody, znaleźli rodziny i przestali mnie denerwować, ale wcześniej jako grupa byli bardzo denerwujący. Cały czas czegoś chcieli od człowieka." M.Świetlicki
środa, lipca 15, 2009
Idiota..
- No dobrze, no niechże mi pan sam powie, jak według pana: jak mi będzie najlepiej umrzeć?... Żeby wypadło w miarę możności... najuczciwiej, najmoralniej? No, niech pan powie!
- Niech pan przejdzie obok nas i wybaczy nam nasze szczęście! - rzekł książę cichym głosem.
- Niech pan przejdzie obok nas i wybaczy nam nasze szczęście! - rzekł książę cichym głosem.
czwartek, czerwca 25, 2009
46 - Tomasz Różycki
Te poniechane światy, długa podróż
brudnym autobusem w noc, przez wioski,
i skrzypiąca muzyka, i skrzypiące kości,
i ciemność się otwiera w jeszcze większą ciemność.
A jednak się wyjaśnia bardzo dużo,
i mówią wiele nazwy miejscowości.
Małe marzenia spełniły się szybko, a wielkie
zmieniły się w muzykę i w sny.
Spełniło się tyle, że resztę życia musiałby
spędzić dziękując, dziękując. A gwiazdy szumią,
że to jest początek, reszta wyjaśni się też
pewnej nocy. I dni się na razie chybocą
w metalicznym oddechu, na końcu języka.
I Wschód wciąż pochłania ludzi i marzenia,
jak w tamtej historii, kiedy przespał stację
i wysiadł w miejscu nieznanym i pięknym.
brudnym autobusem w noc, przez wioski,
i skrzypiąca muzyka, i skrzypiące kości,
i ciemność się otwiera w jeszcze większą ciemność.
A jednak się wyjaśnia bardzo dużo,
i mówią wiele nazwy miejscowości.
Małe marzenia spełniły się szybko, a wielkie
zmieniły się w muzykę i w sny.
Spełniło się tyle, że resztę życia musiałby
spędzić dziękując, dziękując. A gwiazdy szumią,
że to jest początek, reszta wyjaśni się też
pewnej nocy. I dni się na razie chybocą
w metalicznym oddechu, na końcu języka.
I Wschód wciąż pochłania ludzi i marzenia,
jak w tamtej historii, kiedy przespał stację
i wysiadł w miejscu nieznanym i pięknym.
niedziela, maja 31, 2009
Miłość od pierwszego wejrzenia
Oboje są przekonani,
że połączyło ich uczucie nagłe.
Piękna jest taka pewność,
ale niepewność piękniejsza.
Sądzą, że skoro nie znali się wcześniej,
nic między nimi nigdy się nie działo.
A co na to ulice, schody, korytarze,
na których mogli się od dawna mijać?
Chciałabym ich zapytać,
czy nie pamiętają -
może w drzwiach obrotowych
kiedyś twarzą w twarz?
jakieś "przepraszam" w ścisku?
głos "pomyłka" w słuchawce?
- ale znam ich odpowiedź.
Nie, nie pamiętają.
Bardzo by ich dziwiło,
że od dłuższego czasu
bawił się nimi przypadek.
Jeszcze nie całkiem gotów
zamienić się dla nich w los,
zbliżał ich i oddalał,
zabiegał im drogę
i tłumiąc chichot
odskakiwał w bok.
Były znaki,sygnały,
cóż z tego, że nieczytelne.
Może trzy lata temu
albo w zeszły wtorek
pewien listek przefrunął
z ramienia na ramię?
Było coś zgubionego i podniesionego.
Kto wie, czy już nie piłka
w zaroślach dzieciństwa?
Były klamki i dzwonki,
na których zawczasu
dotyk kładł na dotyk.
Walizki obok siebie w przechowalni.
Był może pewnej nocy jednakowy sen,
natychmiast po obudzeniu zamazany.
Każdy przecież początek
to tylko ciąg dalszy,
a księga zdarzeń
zawsze otwarta w połowie.
Wisława Szymborska
że połączyło ich uczucie nagłe.
Piękna jest taka pewność,
ale niepewność piękniejsza.
Sądzą, że skoro nie znali się wcześniej,
nic między nimi nigdy się nie działo.
A co na to ulice, schody, korytarze,
na których mogli się od dawna mijać?
Chciałabym ich zapytać,
czy nie pamiętają -
może w drzwiach obrotowych
kiedyś twarzą w twarz?
jakieś "przepraszam" w ścisku?
głos "pomyłka" w słuchawce?
- ale znam ich odpowiedź.
Nie, nie pamiętają.
Bardzo by ich dziwiło,
że od dłuższego czasu
bawił się nimi przypadek.
Jeszcze nie całkiem gotów
zamienić się dla nich w los,
zbliżał ich i oddalał,
zabiegał im drogę
i tłumiąc chichot
odskakiwał w bok.
Były znaki,sygnały,
cóż z tego, że nieczytelne.
Może trzy lata temu
albo w zeszły wtorek
pewien listek przefrunął
z ramienia na ramię?
Było coś zgubionego i podniesionego.
Kto wie, czy już nie piłka
w zaroślach dzieciństwa?
Były klamki i dzwonki,
na których zawczasu
dotyk kładł na dotyk.
Walizki obok siebie w przechowalni.
Był może pewnej nocy jednakowy sen,
natychmiast po obudzeniu zamazany.
Każdy przecież początek
to tylko ciąg dalszy,
a księga zdarzeń
zawsze otwarta w połowie.
Wisława Szymborska
czwartek, maja 21, 2009
Ten czas
Miła moja, kochana. Taki to mroczny czas.
Ciemna noc, tak już dawno ciemna noc, a bez gwiazd,
po której drzew upiory wydarte ziemi - drżą.
Smutne nieba nad nami jak krzyż złamanych rąk.
Głowy dudnią po ziemi, noce schodzą do dnia,
dni do nocy odchodzą, nie łodzie - trumny rodzą,
w świat grobami odchodzą, odchodzi czas we snach.
K.K. Baczyński
Ciemna noc, tak już dawno ciemna noc, a bez gwiazd,
po której drzew upiory wydarte ziemi - drżą.
Smutne nieba nad nami jak krzyż złamanych rąk.
Głowy dudnią po ziemi, noce schodzą do dnia,
dni do nocy odchodzą, nie łodzie - trumny rodzą,
w świat grobami odchodzą, odchodzi czas we snach.
K.K. Baczyński
środa, maja 20, 2009
Jak będzie po śmierci?
- Nieszczęsny, nieszczęsny! - mówiły do mnie trawy i grudy ziemi, lasy i chmury - czego tu jeszcze szukasz? Widzisz przecież: wszystko cię od siebie wyrzuca, posyła gdzieś daleko, a ty nie rozumiesz, że to już nie jest twoje miejsce? Śmierć siedzi w tobie i nic jej nie przegoni!
Ladislav Klima
Ladislav Klima
środa, maja 13, 2009
Marek Aureliusz rozmyśla...
Zaczynając dzień, powiedz sobie: zetknę się z ludźmi natrętnymi, niewdzięcznymi, zuchwałymi, podstępnymi, złośliwymi, niespołecznymi. Wszystkie te wady powstały u nich z powodu braku rozeznania złego i dobrego. Mnie zaś, którym zbadał naturę dobra, że jest piękne, i zła, że jest brzydkie, i naturę człowieka grzeszącego, że jest mi pokrewnym, nie dlatego że ma w sobie krew i pochodzenie to samo, ale że ma i rozsądek, i boski pierwiastek, nikt nie może wyrządzić nic złego. Nikt mnie bowiem nie uwikła w brzydotę. Nie mogę też czuć gniewu wobec krewnego ani go nienawidzić. Zrodziliśmy się bowiem do wspólnej pracy, tak jak nogi, jak ręce, jak brwi, jak rzędy zębów górnych i dolnych. Wzajemne więc szkodzenie sobie jest przeciwne naturze, wzajemnym zaś szkodzeniem jest uczucie gniewu i nienawiści.
Jak to jest?
Cały świat wokół nas jest światem serca. Jeśli w sercu nie ma spokoju, konie, słonie, klejnoty i wszelkie bogactwa tracą wartość, i za nic mamy wspaniałe pałace. Mój samotny domek ma tylko jedną izbę, a przecież jest mi drogi. Kiedy zdarzy mi się zawędrować do stolicy, wstydzę się, że wyglądam jak żebrak, ale kiedy wrócę i jestem znów u siebie, współczuję tym, którzy zabiegają o chwałę i ziemskie korzyści. Jeśli ktoś mi nie wierzy, niech spojrzy na ryby i ptaki.
Hôjôki – Zapiski z pustelni
Hôjôki – Zapiski z pustelni
wtorek, grudnia 02, 2008
Wycinki z Camusa:
1. Poczucie absurdalności może porazić byle jakiego człowieka na zakręcie byle jakiej ulicy.
2. Metody bowiem implikują jakąś metafizykę, bezwiednie zdradzają wnioski, jeszcze na razie nie znane.
3. Znużenie jest u końca czynów machinalnego życia, ale inauguruje zarazem ruch świadomości. Budzi ją i prowokuje ciąg dalszy.
4. Nadchodzi jednak taki dzień, kiedy człowiek konstatuje albo mówi, że ma trzydzieści lat. Potwierdza w ten sposób swoją młodość. Ale jednocześnie sytuuje się w stosunku do czasu. Zajmuje w nim miejsce. Orzeka, że jest w pewnym punkcie krzywej, którą ma do przebycia. Należy do czasu i po przerażeniu, które go ogarnia, rozpoznaje w nim swego najgorszego wroga. Jutro, pragnął jutra, kiedy cała jego istota powinna była nie chcieć. Ten bunt ciała to absurd.
5. Nie można jednak nadziwić się temu, że wszyscy żyją, jakby nikt „nie wiedział”. To dlatego, że nie istnieje doświadczenie śmierci.
6. melancholijna konwencja
7. Ta nostalgia jedności, ten głód absolutu ukazuje tendencję zasadniczą dla dramatu ludzkiego.
8. „Poznaj samego siebie” Sokratesa ma tyleż wartości co „bądź cnotliwy” naszych spowiedników. Są to objawienia nostalgii i niewiedzy jednocześnie: jałowe igraszki na wielkie tematy.
9. śmiertelna gra pozorów wg Jaspera
10. Ale ci ludzie głoszą bez wytchnienia, że nic nie jest jasne, że wszystko jest chaosem, że człowiek rozporządza jedynie swoją jasnością widzenia, a poznać dokładnie może tylko mury, które go otaczają.
11. Życie pod tym dusznym niebem żąda odejścia albo pozostania. Rzecz w tym, by wiedzieć, w jaki sposób odchodzi się w pierwszym wypadku i dlaczego pozostaje się w drugim.
12. Absurd jest przede wszystkim rozdźwiękiem. Ani to pierwszy, ani to drugi z porównywanych elementów. Rodzi się z ich konfrontacji. Jeśli więc chodzi o płaszczyznę inteligencji, mogę powiedzieć, że absurd nie jest w człowieku ani w świecie, ale w ich wspólnej obecności.
13. Szukanie prawdy to nie szukanie tego, co upragnione. Jeśli po to, by wymknąć się przerażonemu pytaniu: „Czym byłoby życie?”, trzeba jak osioł karmić się różami złudzeń, umysł absurdalny raczej niż na kłamstwo zgodzi się bez drżenia na odpowiedź Kierkegaarda: „rozpaczą”. W końcu dusza zdecydowana na wszystko zawsze da sobie z nią radę
14. Miejsce geometryczne, gdzie rozum boski uprawomocnia mój własny, na zawsze pozostanie dla mnie niepojęte.
15. Wiedzieć, czy człowiek jest wolny, to wiedzieć, czy może mieć pana.
16. Absurd objaśnia mnie tutaj: nie ma jutra. Oto przyczyna mojej głębokiej wolności.
17. „Widowisko, powiada Hamlet, będzie pułapką, w którą pochwycę sumienie króla”. „Pochwycę” to dobrze powiedziane. Świadomość bowiem mknie albo się skrywa. Trzeba ją pochwycić w locie, w tej niewymiernej chwili, kiedy rzuca na siebie przelotne spojrzenie. Człowiek przeciętny nie lubi się zatrzymywać. Przeciwnie, wszystko skłania go do pośpiechu. Ale zarazem nic go bardziej nie interesuje niż on sam, a zwłaszcza to, czym mógłby być. Stąd jego upodobanie do teatru, smak widowiska, gdzie proponują tyle losów: zagarnia ich poezję, nie doświadczając goryczy. Po tym przynajmniej można rozpoznać człowieka nieświadomego: wciąż spieszy ku nie wiadomo jakiej nadziei.
18. ciągłe napięcie wobec świata, zrównoważone szaleństwo, które skłania człowieka do przyjęcia wszystkiego, budzą w nim inne pragnienia. W tym świecie dzieło jest jedyną szansą zachowania świadomości i utrwalenia przygody. Tworzyć to żyć dwukrotnie.
19. gdyby świat był jasny, nie byłoby sztuki.
2. Metody bowiem implikują jakąś metafizykę, bezwiednie zdradzają wnioski, jeszcze na razie nie znane.
3. Znużenie jest u końca czynów machinalnego życia, ale inauguruje zarazem ruch świadomości. Budzi ją i prowokuje ciąg dalszy.
4. Nadchodzi jednak taki dzień, kiedy człowiek konstatuje albo mówi, że ma trzydzieści lat. Potwierdza w ten sposób swoją młodość. Ale jednocześnie sytuuje się w stosunku do czasu. Zajmuje w nim miejsce. Orzeka, że jest w pewnym punkcie krzywej, którą ma do przebycia. Należy do czasu i po przerażeniu, które go ogarnia, rozpoznaje w nim swego najgorszego wroga. Jutro, pragnął jutra, kiedy cała jego istota powinna była nie chcieć. Ten bunt ciała to absurd.
5. Nie można jednak nadziwić się temu, że wszyscy żyją, jakby nikt „nie wiedział”. To dlatego, że nie istnieje doświadczenie śmierci.
6. melancholijna konwencja
7. Ta nostalgia jedności, ten głód absolutu ukazuje tendencję zasadniczą dla dramatu ludzkiego.
8. „Poznaj samego siebie” Sokratesa ma tyleż wartości co „bądź cnotliwy” naszych spowiedników. Są to objawienia nostalgii i niewiedzy jednocześnie: jałowe igraszki na wielkie tematy.
9. śmiertelna gra pozorów wg Jaspera
10. Ale ci ludzie głoszą bez wytchnienia, że nic nie jest jasne, że wszystko jest chaosem, że człowiek rozporządza jedynie swoją jasnością widzenia, a poznać dokładnie może tylko mury, które go otaczają.
11. Życie pod tym dusznym niebem żąda odejścia albo pozostania. Rzecz w tym, by wiedzieć, w jaki sposób odchodzi się w pierwszym wypadku i dlaczego pozostaje się w drugim.
12. Absurd jest przede wszystkim rozdźwiękiem. Ani to pierwszy, ani to drugi z porównywanych elementów. Rodzi się z ich konfrontacji. Jeśli więc chodzi o płaszczyznę inteligencji, mogę powiedzieć, że absurd nie jest w człowieku ani w świecie, ale w ich wspólnej obecności.
13. Szukanie prawdy to nie szukanie tego, co upragnione. Jeśli po to, by wymknąć się przerażonemu pytaniu: „Czym byłoby życie?”, trzeba jak osioł karmić się różami złudzeń, umysł absurdalny raczej niż na kłamstwo zgodzi się bez drżenia na odpowiedź Kierkegaarda: „rozpaczą”. W końcu dusza zdecydowana na wszystko zawsze da sobie z nią radę
14. Miejsce geometryczne, gdzie rozum boski uprawomocnia mój własny, na zawsze pozostanie dla mnie niepojęte.
15. Wiedzieć, czy człowiek jest wolny, to wiedzieć, czy może mieć pana.
16. Absurd objaśnia mnie tutaj: nie ma jutra. Oto przyczyna mojej głębokiej wolności.
17. „Widowisko, powiada Hamlet, będzie pułapką, w którą pochwycę sumienie króla”. „Pochwycę” to dobrze powiedziane. Świadomość bowiem mknie albo się skrywa. Trzeba ją pochwycić w locie, w tej niewymiernej chwili, kiedy rzuca na siebie przelotne spojrzenie. Człowiek przeciętny nie lubi się zatrzymywać. Przeciwnie, wszystko skłania go do pośpiechu. Ale zarazem nic go bardziej nie interesuje niż on sam, a zwłaszcza to, czym mógłby być. Stąd jego upodobanie do teatru, smak widowiska, gdzie proponują tyle losów: zagarnia ich poezję, nie doświadczając goryczy. Po tym przynajmniej można rozpoznać człowieka nieświadomego: wciąż spieszy ku nie wiadomo jakiej nadziei.
18. ciągłe napięcie wobec świata, zrównoważone szaleństwo, które skłania człowieka do przyjęcia wszystkiego, budzą w nim inne pragnienia. W tym świecie dzieło jest jedyną szansą zachowania świadomości i utrwalenia przygody. Tworzyć to żyć dwukrotnie.
19. gdyby świat był jasny, nie byłoby sztuki.
niedziela, czerwca 01, 2008
Kolejna porcja literatury
"Kolebka kołysze się nad przepaścią. Zdrowy rozsądek, głusząc szept natchnionych zabobonów, mówi nam, że życie jest tylko szczeliną słabego światła pomiędzy dwiema idealnie czarnymi wiecznościami. Ich czarność jest absolutnie jednakowa, ale w przepaść przedżycia wpatrujemy się z mniejszą trwogą niż w tę, ku której pędzimy z szybkością czterech tysięcy pięciuset uderzeń serca na godzinę.(...)
Buntuję się przeciw temu z całą mocą. Gotów jestem przed swoją własną, ziemską naturą spacerować po deszczu z prostackim transparentem, niczym skrzywdzony subiekt."
Vladimir Nabokov "Tamte brzegi"
Buntuję się przeciw temu z całą mocą. Gotów jestem przed swoją własną, ziemską naturą spacerować po deszczu z prostackim transparentem, niczym skrzywdzony subiekt."
Vladimir Nabokov "Tamte brzegi"
sobota, maja 31, 2008
Omar Chajjam
Była kiedyś kropla wody, przepadła w morzu,
była kiedyś garstka prochu, przypadła do ziemi.
Czymże było twoje przyjście na ten świat niestały?
Przyszła mucha, pobrzęczała, nikt jej nie widzi.
była kiedyś garstka prochu, przypadła do ziemi.
Czymże było twoje przyjście na ten świat niestały?
Przyszła mucha, pobrzęczała, nikt jej nie widzi.
niedziela, kwietnia 13, 2008
Fotografia i pożądanie
"Francuski estetyk i entuzjasta fotografii, doceniający jej artystyczne aspiracje - Robert de la Sizeranne pierwszy zdawał się sugerować, że fotografia jest odzwierciedleniem życia wewnętrznego człowieka. Sizeranne głosił ponadto pochwałę nowoczesnego fotografa, który w przeciwieństwie do „mistrza starej daty” opuszcza swoje atelier i wychodzi na ulicę. Tacy nowocześni fotografowie „zrzucili z ramion czarne zasłony i stoją wobec tłumu po prostu, wyglądają mniej na magików a za to więcej na ludzi”. Poszukują obiektów godnych sfotografowania, „których człowiek więcej pragnie, bo je mniej posiada, na takie rzeczy jest ciekaw, bo ich nie widzi dokładnie”. Taki sposób „patrzenia” może stanowić istotny przyczynek do rozwinięcia teorii pożądania w psychoanalizie, bo jak inaczej nazwać stan, w którym znajduje się fotograf, „kiedy się upragniony przedmiot już zaczyna prawie ukazywać a tym goręcej się go pragnie, że go przecież jeszcze uchwycić nie można”? Sizeranne odpowiada krótko: „szukali tylko rozkoszy a pamiętajmy, że rozkosz dała sztuce więcej dzieł pięknych, niż ambicja”. Te ostatnie słowa można odnieść oczywiście zarówno do fotografa, jak i histeryka. Rozkosz jako poszukiwany element pozwala określić obraz i strukturę pożądania. Czym jest ten „upragniony przedmiot”, którego „uchwycić nie można”? W moim przekonaniu jest on po prostu krótką definicją Lacanowskiego obiektu a - cząstkowego przedmiotu pożądania, przedmiotu, który w rzeczywistości okazuje się niedostępny, nieosiągalny, niewyrażalny i nie możliwy do przedstawienia."
Tomasz Kaliściak
http://free.art.pl/fotografie/kalisciak/
Tomasz Kaliściak
http://free.art.pl/fotografie/kalisciak/
sobota, kwietnia 12, 2008
czwartek, kwietnia 10, 2008
Raport Badeni
"Na Błoniach kwadrans przed 6 rano, nieopodal wejścia do Parku Gier i Zabaw Ruchowych dr. Jordana, nieznana nam kobieta padła rażona za sprawą wystrzału z rewolweru Smith & Wesson. Na miejsce wydarzenia po jakimś czasie przyjechał wóz sanitarny w dwa konie, postrzelonej nie udało się jednak odratować. Niesłychany ten wypadek natychmiast stał się przedmiotem zainteresowania i rozmów mieszkańców miasta."
Inspektor Gustaw Mahler (ponoć nie z tych Mahlerów) prowadzi sprawę zastrzelonej Judyty Badeni. Kraków 1900 rok.
Krzysztof Maćkowski "Raport Badeni" Znak, Kraków MMVII
Inspektor Gustaw Mahler (ponoć nie z tych Mahlerów) prowadzi sprawę zastrzelonej Judyty Badeni. Kraków 1900 rok.
Krzysztof Maćkowski "Raport Badeni" Znak, Kraków MMVII
piątek, marca 21, 2008
Hokusai
Jako sześciolatek nabrałem manii rysowania przedmiotów, a odkąd skończyłem lat pięćdziesiąt, często publikuję swoje rysunki. Wśród tego, co stworzyłem przez siedemdziesiąt lat, nie ma nic godnego uwagi. W wieku siedemdziesięciu trzech lat, pojąłem istotę budowy zwierząt, ptaków, owadów i ryb, a także życia ziół i roślin, dlatego też, kiedy skończę lat osiemdziesiąt sześć, pójdę dalej. W wieku lat dziewięćdziesięciu jeszcze bardziej zgłębię ich ukryty sens, a kiedy będę miał lat sto, być może osiągnę wymiar boskości i cudowności. Kiedy skończę lat sto dziesięć, najdrobniejsza kropka czy linia będą żyły własnym życiem. Jeśli mogę wyrazić jakieś życzenie, to prosiłbym tych, którzy doczekają mojego wieku, aby sprawdzili, czy to, o czym mówię okaże się prawdą.
Pisane w siedemdziesiątym piątym roku życia przeze mnie, niegdyś zwanego Hokusai, dziś - starcem opętanym malarstwem.
poniedziałek, marca 17, 2008
Echej, echej...
Echej, jak gwałtem obrotne obłoki
I Tytan prętki lotne czasy pędzą,
A chciwa może odciąć rozkosz nędzą
Śmierć - tuż za nami spore czyni kroki.
A ja, co dalej, lepiej cień głęboki
Błędów mych widzę, które gęsto jedzą
Strwożone serce ustawiczną żędzą,
I z płaczem ganię młodości mej skoki.
O moc, o rozkosz, o skarby pilności,
Choćby nie darmo były, przedsię szkodzą,
Bo naszę chciwość od swej szczęśliwości
Własnej (co Bogiem zowiemy), odwodzą
Niestałe dobra. O, stokroć szczęśliwy
Który tych cieniów w czas zna kształt prawdziwy!
Mikołaj Sęp Szarzyński
I Tytan prętki lotne czasy pędzą,
A chciwa może odciąć rozkosz nędzą
Śmierć - tuż za nami spore czyni kroki.
A ja, co dalej, lepiej cień głęboki
Błędów mych widzę, które gęsto jedzą
Strwożone serce ustawiczną żędzą,
I z płaczem ganię młodości mej skoki.
O moc, o rozkosz, o skarby pilności,
Choćby nie darmo były, przedsię szkodzą,
Bo naszę chciwość od swej szczęśliwości
Własnej (co Bogiem zowiemy), odwodzą
Niestałe dobra. O, stokroć szczęśliwy
Który tych cieniów w czas zna kształt prawdziwy!
Mikołaj Sęp Szarzyński
wtorek, lutego 26, 2008
Pismo na dziś
Duch ożywia. Ciało nic sie pomaga. Słowa, które powiedziałem do was, są duchem i żywotem.
J 6, 63
J 6, 63
poniedziałek, lutego 25, 2008
Marzec `68
Warszawa - TAJNE
W dniu 23 bm. w pomieszczenieach Głównego Gmachu Politechniki Warszawskiej znaleziono szereg materiałów propagandowych, pozostawionych przez studentów (...) W tym samym czasie usunięto z gmachu PW 23 transparenty i plakaty z różnymi hasłami.
Do wykonania ulotek, napisów i odezw oraz transparentów zgromadzono następujące materiały:
- około 80 ark. szarego formatu A-1,
- zużyto do zrobienia transparentów około 50 m. płótna białego,
- kilka tysięcy sztuk papieru białego maszynowego,
- kilka tysięcy sztuk papieru podaniowego.
Strajkujący studenci Politechniki Warszawskiej przygotowali również różnego rodzaju środki samoobrony. Zaplanowano przy tym bronić się z II piętra. Do obrony tej zgromadzono przedmioty:
- około 30 gaśnic przeciwpożarowych (wszystkie jakie znajdowały się w Gmachu Głównym PW)
- około 20 hydrantów podłączonych do sieci wodociągowych,
- około 200 sztuk "pałek" z połamanych krzeseł i stołów,
- kilka prętów żelaznych,
- w krużgankach III i IV piętra, wokół auli, zgromadzono 120 stołów i krzeseł, które zamierzano zrzucić na funkcjonariuszy MO, gdyby weszli na teren Politechniki,
- kilka tysięcy różnych butelek po piwie, wódce i oranżadzie.
W czasie przygotowań do "Samoobrony" zniszczono ponad 200 szt. krzeseł i taboretów, 30-50 stołów, pobrudzono i odrapano ściany w kilku aulach. (...)
Zakładając możliwość kontynuowania strajku studenci zgromadzili następujące zapasy żywności:
- około 30 kg pomarańczy
- około 30 kg cytryn
- 100 szt. tabliczek czekolady
- kilkanaście bombonierek czekoladowych
- około 150 puszek konserw
- około 50 kg sera
- 1 skrzynię masła
- kilka tysięcy sztuk papierosów.
Ogółem zgromadzone zapasy stanowiły wartość około 100.000 zł. Pochodziły one w części od różnych osób z zewnątrz i podawane były przez parkan. Część tych artykułów przywieźli sami studenci.
W dniu 23 bm. w pomieszczenieach Głównego Gmachu Politechniki Warszawskiej znaleziono szereg materiałów propagandowych, pozostawionych przez studentów (...) W tym samym czasie usunięto z gmachu PW 23 transparenty i plakaty z różnymi hasłami.
Do wykonania ulotek, napisów i odezw oraz transparentów zgromadzono następujące materiały:
- około 80 ark. szarego formatu A-1,
- zużyto do zrobienia transparentów około 50 m. płótna białego,
- kilka tysięcy sztuk papieru białego maszynowego,
- kilka tysięcy sztuk papieru podaniowego.
Strajkujący studenci Politechniki Warszawskiej przygotowali również różnego rodzaju środki samoobrony. Zaplanowano przy tym bronić się z II piętra. Do obrony tej zgromadzono przedmioty:
- około 30 gaśnic przeciwpożarowych (wszystkie jakie znajdowały się w Gmachu Głównym PW)
- około 20 hydrantów podłączonych do sieci wodociągowych,
- około 200 sztuk "pałek" z połamanych krzeseł i stołów,
- kilka prętów żelaznych,
- w krużgankach III i IV piętra, wokół auli, zgromadzono 120 stołów i krzeseł, które zamierzano zrzucić na funkcjonariuszy MO, gdyby weszli na teren Politechniki,
- kilka tysięcy różnych butelek po piwie, wódce i oranżadzie.
W czasie przygotowań do "Samoobrony" zniszczono ponad 200 szt. krzeseł i taboretów, 30-50 stołów, pobrudzono i odrapano ściany w kilku aulach. (...)
Zakładając możliwość kontynuowania strajku studenci zgromadzili następujące zapasy żywności:
- około 30 kg pomarańczy
- około 30 kg cytryn
- 100 szt. tabliczek czekolady
- kilkanaście bombonierek czekoladowych
- około 150 puszek konserw
- około 50 kg sera
- 1 skrzynię masła
- kilka tysięcy sztuk papierosów.
Ogółem zgromadzone zapasy stanowiły wartość około 100.000 zł. Pochodziły one w części od różnych osób z zewnątrz i podawane były przez parkan. Część tych artykułów przywieźli sami studenci.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
