czwartek, maja 28, 2015

Koło

Wczoraj zdałam sobie sprawę, że zaczęłam tego "bloga" w momencie, kiedy rozstawałam się ze swoim mężem w imię wolności pisania.
Pamiętam, Londyn, pusty pokoik z umywalką w środku. Mały stolik, stary laptop i paczka papierosów. Siedziałam w ciemności tylko przy jakiejś świeczce, jasny ekran monitora, papieros i kilka zdań, papieros i kilka zdań. Ale to nie męczyło, wprost przeciwnie, byłam tam, w tych krótkich historyjkach, które chciałam wtedy spisać. Historyjkach mojego życia z czasów, kiedy eksperymentowałam ze wszystkim, ze swoimi lękami, ze skokami w przepaść, z zakochiwaniem się na zabój... Poznałam wtedy jakieś nieskończone ilości ludzi, oni pojawiali się codziennie, coraz to nowi, ze swoimi dziwnymi historiami, których słuchałam przy kolejnym mocnym piwie (bo z alkoholem też eksperymentowałam) w jakiejś obskurnej lecz popularnej wtedy knajpie w piwnicy - i to było piękne... To było dla mnie wtedy magiczne. To były czasy, kiedy nawet w obrazkach na ścianie widziałam piękne historie..
Wtedy, w Londynie chciałam do tego wrócić, właściwie wracałam, nic mi więcej nie było potrzeba oprócz świeczki, papierosów, muzyki i starego laptopa.. A przy okazji znowu postanowiłam zakochać się na zabój. I cóż, rozstałam się z mężem i pozostałam w tym stanie do teraz - w stanie eksperymentowania ze sobą.. W kole tworzenia i niszczenia. Jestem teraz gdzieś po środku. Tylko tyle, że przestałam się łudzić, że coś napiszę. Może to jest takie życiopisanie... Żyję.

środa, maja 27, 2015

Ostatnio

leżę ciągle na podłodze
właściwie to jedyna pozycja, w której czuję się dobrze
właściwie to jedyna pozycja, której poziomu powinnam się trzymać

podłoga jest fajna, twarda, w końcu czuję swoje ciało

poniedziałek, kwietnia 06, 2015

Kocham kino

Kiedyś urządzę kino w domu i będę co tydzień zapraszać swoich wiejskich sąsiadów na te piękne,mądre filmy nieakcji.
Dobry film ratuje duszę. To będzie mój sposób wyzwalania świata od cierpienia..


niedziela, kwietnia 05, 2015

Post z ciemności

Niedobry czas, ciemny czas. Bez możliwości wołania do kogokolwiek. Uwięzienie w myślach. Czas mrocznego szaleństwa. Nieufania sobie. Czas smutku, czas choroby duszy. Gdyby jeszcze mogło coś dobrego z tego powstać. Ale duszę się tylko w rosnącej złości i dlatego nic dobrego nie wydarzy się.
Zniszczyłam pióro. Prezent. Zawsze mi drogi. Zniszczyłam.




Nie potrafię jednak tego opisać, nie potrafię niczego nazwać, każde określenie tej sytuacji jest niewłaściwe. Ale nie nazywając tego, nie wiem, jak sobie pomóc.

poniedziałek, marca 09, 2015

Mój brat szaman nie żyje.



"Księga powiada, że powinieneś przywołać ducha zmarłego i opisywać mu obrazy; jest to możliwe wtedy, jeśli istnieje jeszcze pewna ciągłość. W przypadku zwykłych ludzi jest to sprawa niezwykle niepewna; nie istnieje bowiem żaden realny dowód na to, że nie straciłeś kontaktu ze zmarłym. Rozstrzygające jest to, że w istocie mówisz do siebie samego w czasie, gdy pouczasz umierającego. Umierający ma udział w twej własnej stałości; jeśli więc jesteś opanowany, to przyciągnie to osobę znajdującą się w bardo. Innymi słowy, przedstaw umierającemu bardzo pozytywną i spokojną sytuację. Zaakceptuj go, otwórzcie się obaj na siebie i stwórzcie spotkanie dwóch umysłów."
Chogyam Trungpa Rinpoche