wtorek, lipca 07, 2015

ciekawość emigranta

kiedy zacznę myśleć po angielsku?

po 8 godzinach wykładów miałam ochotę wyjść na ulice i krzyczeć polskie słowa
tak, jakby mój mózg się buntował, odpychał tutejszy język, jak nieprzyjemne wspomnienia..
trudne to przeobrażanie,
ale już niedługo znowu zacznę śnić w obcym języku

to takie kolejne etapy rozpuszczania się
bez domu, bez języka
dobrze

piątek, lipca 03, 2015

Emigracja, część druga

Pękam,

znowu trzeba wszystko zostawić i zamknąć się w jednym plecaku
po raz kolejny zostawić kwiatki, książki, ludzi

wyjechać w inny język, inne życie
patrzeć na starość i umieranie

tym razem wyjeżdżać bez najważniejszego
bez punktu odniesienia
bez domu

w pokoju ciągle jeszcze zdjęcia na ścianach, książki na półkach, w szafie ubrania
ale już czarne worki przygotowane - jak na wywóz zwłok
za oknem upał i słychać dzwonki ze świątyni
za oknem spokój

Kocham Cię, Mamo
Kocham Cię, Tato
Kocham Cię, Arni

środa, lipca 01, 2015

pogłębianie

trudno wstać, kiedy wszystko wokół opiera się na cierpieniu, lęku i smutku
a na koniec dostajesz wiadomość
"Po prostu masz banię, dziewczyno.."

i trudno uwierzyć, że to jest wiadomość od kogoś, kto sam dostał tyle złych słów od innych, że wie, jak długo trawi się takie słowa

niedziela, czerwca 21, 2015

Na niedzielę Szymborska

Niebo

Od tego trzeba było zacząć: niebo.
Okno bez parapetu, bez futryn, bez szyb.
Otwór i nic poza nim,
ale otwarty szeroko.

Nie muszę czekać na pogodną noc,
ani zadzierać głowy,
żeby przyjrzeć się niebu.
Niebo mam za plecami, pod ręką i na powiekach.
Niebo owija mnie szczelnie
i unosi od spodu.

Nawet najwyższe góry
nie są bliżej nieba
niż najgłębsze doliny.
Na żadnym miejscu nie ma go więcej
niż w innym.
Obłok równie bezwzględnie
przywalony jest niebem co grób.
Kret równie wniebowzięty
jak sowa chwiejąca skrzydłami.
Rzecz, która spada w przepaść,
spada z niebo w niebo.

Sypkie, płynne, skaliste,
rozpłomienione i lotne
połacie nieba, okruszyny nieba,
podmuchy nieba i sterty.

Niebo jest wszechobecne
nawet w ciemnościach pod skórą.

Zjadam niebo, wydalam niebo.
Jestem pułapką w pułapce,
zamieszkiwanym mieszkańcem,
obejmowanym objęciem,
pytaniem w odpowiedzi na pytanie.

Podział na ziemię i niebo
to nie jest właściwy sposób
myślenia o tej całości.
Pozwala tylko przeżyć
pod dokładniejszym adresem,
szybszym do znalezienia,
jeślibym była szukana.
Moje znaki szczególne
to zachwyt i rozpacz.

Wisława Szymborska, z tomu "Koniec i początek"

sobota, czerwca 20, 2015